poniedziałek, 10 listopada 2014

OOTD - czerwona krata

:)
Co mam na sobie:
  • -koszula - Superdry
  • -szalik - Primark
  • -ramoneska - Miss Selfridges
  • -spodnie - Zara
  • -buty - Topshop
  • -torebka - replika Alexandr Wang
  • -okulary - Diesel
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

 

Elizabeth Grant - Foot Treatment - Cracked Heel Treatment - opinia / recenzja

Cześć :)
Kilka miesięcy temu buszując po sklepie TKmaxx natknęłam się na ten oto kosmetyk do pielęgnacji stop. Był on w przyjemnie obniżonej cenie bo zamiast 30 funtów zapłaciłam 6.99 funtów :))..... ,,takiej okazji'' nie mogłam zmarnować. Tym bardziej, że szukałam czegoś nowego na sezon letni...
Producent obiecuje, że działa wspaniałe na problematyczna skórę suchych stop. Zmiękcza, łagodzi  i silnie regeneruje popękane piety, a wszystko to dzięki silnemu nawilżaniu wielu składnikow m.in.: mocznika, wit. E i specialnie opatentowanyego przez markę Ezlizabeth Grant związku nawilżającego czyli Torricelumn ™.
W składzie jest kilka składników pochodzenia naturalnego tj.:
  • -ekstrakt z liści aloesu
  • -ekstrakt z rumianku
  • -ekstrakt z arniki górskiej
  • -algi
  • -masło shea
  • -wosk jojoba
  • -ekstrakt z liści Kamelii
  • -oliwa z oliwek
Opakowanie to tuba z nakretką w formie zatrzasku ze sztywnego plastiku, które mieści w sobie 60 ml.
Konsystencja lekka, o żelowo kremowej formule, która ma ciągnista teksturę. Wchłania się dośc długo w lepkim towarzystwie . 
 Kosmetyk ten powinno się  stosować na świeżo umyte stopy (w ciepłej wodzie)  2 razy dziennie.
Podsumowanie:
Elizabeth Grant Foot Treatment Cracked Heel Treatment to żel / krem do stop, ktory (jak opisuje producent) jest kuracją stworzona  do zadań specialnych czyli do mocno wysuszonej - aż popękanej skóry pięt. Na szczęście osobiście nie mam tak dużych problemow (standardowe wysuszenie) z tą częścią ciała, ale przyznam szczerze, że przez długie oczekiwanie na wchłonięcie kosmetyku jak i ślizgające stopy przez długi czas nie jest to moja ulubiona czynność, dlatego wybrałam ,,coś ekstra'' ,,coś super mocnego i regenerującego'', aby szybciej pozbyć się problemu. Niestety produkt zawiodł na całej linii...... Jak już wspomniałam wyżej miał kleisto - ciągnistą konsystencję, która pozostawiała lepką powłokę i wchłaniała się wieki lub (tak myślę), że poprzez ciepło mojego ciała woda odparowywała i pozostawał taki tępy woskowy film.... Mimo tych katuszy dawałam mu kolejne szanse aż do samego końca myśłąc, że ,,ok może to dziwny kosmetyk, ale warto się pomęczyć dla efektów''  - i się nie doczekałam - moja skóra stop wyglądała dokładnie tak samo jak na początku przed kuracją....
Zapach to też było swego rodzaju wyzwanie.... na początku mi nie przszkadzał, bo przypominał standardowy zapach lekko słodkawej stęchniętej mięty z mentolem, ale po jakimś czasie nakładałam go już więcej - żeby szybciej zużyć -ufffff nie przyjemne doświadczenie. Zastanawiam się skąd ?? za co ?? taka wysoka cena....ta niedorzeczność jest dowodem na to, że nie zawsze drogie jest dobre Nie Polecam!!
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

piątek, 7 listopada 2014

Ulubieńcy Pażdziernika u JOY` :)) - 2014 :)

Cześć dziewczynki :)
Dzisiaj przychodzę z ulubieńcami pażdziernika....
 Tak naprawdę jest więcej kosmetyków, które w tym momencie używam i w bardzo przyjemny sposob umilają mi życie, ale postawiłam na te, o których pomyślałam od razu -tak wiem  jest ich sporo no, ale cóż ja na to poradzę hihi :)
Powróciłam do mojej paletki UD - Naked 2, z której głównie ostatnio używam cienia o nazwie ,,YDK''
Tak wygląda on na skorze....jego kolor to beżowy brąz w ciepej tonacji z metalicznym wykończeniem.
Jakiś czas temu pisałam, że katuję się ,,Izotekiem'' tak, więc moja skora wymaga MEGA nawilżania.
Do uzyskania optymalnej pielegnacji używam na noc przed kremem kilka kropli olejku Marula ( żródło wit.C, jednonasyconego kwasu oleinowego, antyoxydantow), ktory jest lepszą wersją olejku arganowego ( ma o wiele lepszą przyswajalność i wchłanialność niż olejek arganowy - ponadto marula to coś w rodzju suchego olejku, który skóra ,,wypija'' bez pozostawiania tłustej powłoki) w końcowki włosów też mi się zdarza, ale nie robie tego systematycznie..
Na dzień pod krem stosuję Hydraluron (recenzja Tu ), a krem który używam w tym momencie to Lancôme Hydra Zen Neurocalm (jest przeznaczony do cery suchej (moja to mieszana), ale teraz podczas tej kuracji skóra domaga się więcej nawilżenia i taki zestaw sprawdza się w tym idealnie.
Bardzo dużym zaskoczeniem okazało sie masełko to stop ( z Rossmana) Fuss Wohl, które ma treściwą konsystencję, przyjemnie nawilża i co ciekawe bardzo szybko się wchłania. Jego zapach limonka z miętą to dużo lepsze połaczenie niż sama mięta, która jest zazwyczaj nie do zniesienia (przynajmniej dla mnie).
Jeśli chodzi o dłonie to krem  L'Occitane jest moim nieodłącznym ulubieńcem...
Szybko się wchłania, nawilża, ma zgrabne wygodne / poręczne opakowanie, które zbędnie  nie zabiera miejsca w torebce. W tym sezonie były (jak co roku) 4 kemy do wyboru jako gratisowy dodatek w magazynie ,,Marie Claire'' - zapas zrobiony, a pierwszy w użyciu jest ten o zapachu wanilii.
Moją ulubioną bazą pod cienie był M.A.C - Paint Pot w kolorze ,, Rubenesque''
Łatwo się rozprowadza, zastyga na powiece przez co moze być stosowany jako cień lub baza pod inny kolor, aby uwydatnić odcień i przedłużyć trwałość.
Jego kolor to metaliczne pastelowe brzoskwiniowe złoto.
Eyeliner nakładam ponownie pędzelkiem Hakuro H85, brzwi wypełniam jednym z moich  trzech ulubionych do tego celu produktow (najszybsza aplikacja) Catrice Eyebrow mój jest w kolorze 020 ,,Date with Ash-ton'' -  jest świetny natomiast nie bede sie rozwodzic z opisem bo planuję stworzyc post z nim w roli głownej.
Metalowy pilniczek do paznokci...
...wiem że dookoła każdy nas przekonuję, że nie powinno się używac takich pilniczkow bo strzepia paznokcie przez co sie łamia, ale ja mam na to inna teorię....
 Bedąc nastolatką podbierałam metalowy pilniczek  siostrze (może co poniektore z Was będą pamietać te pilniczki z czerwoną, białą lub zielona plastikową rączką  hihi )i musze nie skromnie przyznac, że od tamtych czasow stan moich paznokci nie ulegl pogorszeniu. Przyznam, że był moment kiedy pozbyłam się metalowego pilniczka  na rzecz ,,zdrowszej / lepszej'' wersji  papierowej, ale stierdziłam, że one bardzo szybko się zużywają, co nie jest dobre dla mojego czasu i budżetu (miałam ich conajmniej kilkanaście) - i tak oto kilka miesiecy temu kupilam ponownie metalowy pilniczek, ktory  spisuję się świetnie. Jak widać w postach z lakierami - moje pazurki mają się bardzo dobrze.
 Moim zdaniem nie zawsze warto wierzyć i ślepo podążać za trendami i tym co narzucają nam inni.....metalowy pilniczek to świetny przykład, bo jak wiemy będzie on nam służył ,,dożywotnie''  (w przeciwieństwie do papierowego) co zapewne nie podoba się producentom (brak ciągłego zysku )
Ostanim ulubieńcem jest taka o to pyszna przekąska. Jej skład jest bardzo przyjazny tzn. jest w niej tylko mąka pełnoziarnista (57%), ser (13%), pestki dyni (10%), oliwa extra virgin (3%), płatki owsiane i nasiona słonecznika (3%), siemie lniane (3%), sezam (2%), sól morska i drożdze. - czyż to nie wygląda dobrze ??? Organiczne bez chemii i przepyszne. Firma Dr. Karg's produkuje to cudeńko, a znalazł je przypadkowo mój mąż (Mr.T :)) w supemarkecie :) - jestem z niego dumna :)
 
Co u Was zasługuje na miano ,,ulubieńca'' ostatniego miesiąca??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

środa, 5 listopada 2014

Haul * Lush - November / Listopad 2014 :))

Hej hej hej :)
Ostatni raz byłam w Lush-u kilka miesięcy temu...
 Zawsze tam zaglądam kiedy jestem na Wesfield Shepherds Bush. Tym razem padło na poprzedni weekend.
 Atmosfera świąt w tym ogromnym centrum handlowym unosi się już w powietrzu więc i ludzie jak ,,pszczoły do miodu'' skuszeni marketingowym żargonem buszują po półkach sklepowych.
 Ja na szczęście nie wpadłam jeszcze w wir świątecznego szaleństwa, choć przyznm, że powoli czuję go w kościach.
 Kto wie jak długo uda mi się od tego powstrzymać haah.
Ogólnie rzecz biorąc to było mnostwo rzeczy, na ktore miałam ochotę skusić się w sklepie Lush (więcej o filozofi marki pisałam Tu ), natomiast ceny w stosunku do wielkości troszkę mnie irytują. Czy wy też macie wrażenie, że co rok produkty stają się coraz mniejsze??
Tak czy owak kupiłam 6 rzeczy, z ktorych 2 miałam juz przyjemność używać, a 4 kolejne są dla mnie nowością :)
*do kąpieli bubble bar - ,,Candy Mountain'' (po raz pierwszy)
*do kąpieli bomba - ,,Cinders''  ( po raz pierwszy)
*do kąpieli - bomba - ,, Phoenix Rising'' (znam i używałam kilkakrotnie odkąd się pojawiła - kocham :)
*do kąpieli - bomba - ,,Northern Lights'' (po raz pierwszy)
*balsam do rąk i ciała - ,,Charity pot'' (po raz pierwszy)
*maseczka do twarzy - ,,Catastrophe Cosmetic'' ( mam ją po raz 3-ci)
 
Oficialnie sezon na długie kąpiele uważam za rozpoczęty :)) mam jeszcze kilka produktów w zanadrzu  +  nowy asortyment i  mogę poczuć się jak w niebie hahah :)
Napisz co Ty lubisz dodawać do kąpieli?? Może masz jakiego stałego ulubieńca, do ktorego wciąż wracasz??
A ,,z innej beczki'' co powiecie na częstsze Haul-e?? Macie ochotę na posty z moimi nowościami??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*
 
 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Zapach Kobiety - Dolce & Gabbana - Rose the One - opinia / recenzja

:)
Najwyższy czas na kolejną propozycje w serii ,, Zapach Kobiety'' (o co chodzi Tu)
Dolce & Gabbana Rose the One powstała w 2006 roku.
 Moja ocena to nr. 2.
Twarzą zapachu jest słodka i sensualna Scarlett Johansson.
Nuty zapachowe:
  • Nuta głowy: bułgarska róża. czarna porzeczka, różowy grejfrut, konwalia
  • Nuta serca: peonia, lilia biała, liczi
  • Nuta bazy: wanilia, piżmo, ambra, sandałowiec
W pierwszych nutach wyczuwam świeży grapefruit, beztroską konwalię i tańczącą cierpką porzeczkę otulone ciepłem bułgarskiej roży.....
 ..po chwili nadciąga gęste tchnienie białej peoni podszyte delikatną lilią i skopione winnym liczi. Cała kompozycja otulona jest słodką wanilią przybraną w kremowe piżmo ze szczyptą charakternej ambry i sandałowca tworząc  zmysłową i transparentną kompozycję
Zapach spodoba się kobietom młodym duchem i/lub ciałem o delikatnej eleganckiej naturze.
Perfumy z pewnością nie powinny być określone mianem ciężkich czy pudrowych.
Flakonik odzwierciedla skrywaną zawartość....
Wspaniały design - grube szkło - metalowa nakrętka w kolorze różowego złota - to jest to co lubię czyli połączenie prostoty i elegancji.
Wady??? Niestety trwałość....
 
Tak perfumy były reklamowane:
-Tu
 
Czy znasz/lubisz D&G Rose the One??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*
 

OOTD - sweter z ulicy sezamkowej :)

:)
Kto pamięta jeszcze Oskara z ulicy sezamkowej??
Sweter ze zdjęcia bardzo przypomina mi tego kudłatego osobnika.
 Może nie kolorem bo Oskar jest oliwkowo / zgniłej zieleni, a mój sweter to raczej ciemy szmaragd, a wyglądem bo jest równie kosmety i przytulaśny jak filmowy przyjaciel :)
Zazwyczaj takiego typu ubrania dodają nam wizualnej objętości czyli niechcianych kg, ale ja mam na to dobre rozwiązanie, a mianowicie kupuję ubranie kilka rozmiarów większe i (w tym wypadku) rozciągam dekolt, aby romantycznie odkrywał ramiona ... Tym sposobem unikam efektu śnieżnej kulki :))
Co mam na sobie:
  • -sweter - Primark
  • -top - Primark
  • -spodnie - Zara
  • -buty - Topshop
  • -torebka - replica Alexander Wang
  • -zegarek -Michaek Kors (model MK-5055
  • -bransoletki - jak zwykle mix srebrnych
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

Agent Provocateur ,,Pink Caress'' + Essence ,,Baby, you're a firework''

Cześć dziewczyny :)
Dzisiaj kilka słów na temat genialnego duetu...
Agent provocateur ,,Pink Caress'' to lakier w kolorze pastelowego różu z bardzo delikatnym srebrnym shimmerem. Nie kryje mocno, 2-3 warstwy są konieczne do całkowitego pokrycia płytki paznokcia.Pędzelek standardowy.
Essence ,,Baby, you're a firework'' to gość specjalny na dzisiejszych pazurkch. Pochodzi z jesiennej  serii limitowanej i ma wykończeniee w stylu sparkling sugar czyli drobny brokat na przezroczystej bazie w kolorze jasnego pastelowego różu ze słonecznym złotem, i bielą, który może być stosowany samodzielnie lub jako topper na inny lakier. Pędzelek standardowy.
*NIESTETY ZDJĘCIA NIE ODDAJĄ EFEKTU*
W świetle sztucnym nie można oderwać od niego wzroku...
 ...czego niestety nie mogłam uchwycić na zdjęciach.
W słońcu też robi wrażenie...
 
Pozdrawiam
 
*JOY*