wtorek, 30 grudnia 2014

Urban Decay Naked 2 - opinia / recenzja

:)
Naked 2 to inne wcielenie kultowej palety Naked (recenzja Tu)....
 Jezeli chcesz ją lepiej poznać to Zapraszam :)
Powstała ona w 2011 roku.
Sprzedawana jest z miniaturową wersją błyszczyka....
...lip Junkie cools & plumps i....
...syntetycznym pędzelkiem ,,Good Karma Brush'' (niestety nie nalezy on do moich ulubieńców )
Wewnątrz oprócz najważniejszego czyli zestawu cieni znajduje się duże lustereczko ułatwiające precyzyjne wykonanie makijażu.
Opakowanie to metalowa obudowa w kolorze beżowo - kremowej z delikatnym różem w tle z wytłoczonymi grafitowymi literami. Na grzbiecie również widnieje napis z marką Urban Decay.
 Przechodząc do cieni to znajduje sie ich 12 sztuk w podłuznym kształcie. Każdy jest o gramaturze 1,3 g.
Wachlarz kolorów od najjaśniejszego do najciemniejszego. Nazwy ułatwiaja ewentualne dokupienie osobno konkretnego koloru.
 Przechodząc kolejno do każdego z kolorów (od jaśniejszej strony zaczynając):
  • *Foxy - matowy kremowo - żółty odcień
  • *Half Baked - metaliczne ciepłe złoto
  • *Bootycall - jasny szampański satynowy krem
  • *Chopper - metaliczne miedziane złoto  (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Tease - matowy brudny  jasny brąz z szarością i odrobiną fioletu (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Snakebite - metaliczny ciemny brąz ze złoto miedzianym pod tonem
  • *Suspect - metaliczny jasny brąz z beżowo - szampańskim pod tonem.
  • *Pistol - metaliczny  jasny szaro brązowy grafit
  • *Verve - metaliczny jasno beżowy odcień ze szczyptą różu
  • *YDK - metaliczny ciepły ciemny brąz z miedziono - różowym pod tonem
  • *Busted - metaliczny brąz przypominający gorzka czekoladę z burgundem
  • *Blackout - matowa czerń (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
Podsumowanie:
Urban Decay Naked 2 to cudowna paleta o zimnych odcieniach taupe czyli brązowo - szarych z nutą wrzosu tonacji.
Cienie mają różne wykończenia tj. matowe, satynowe i metaliczne co sprawia iż  paleta jest bardziej ,,elastyczna'' w kreowaniu intrygujących makijaży. Moim zdaniem Urban Decay produkuje najlepsze cienie zaraz po firmie M.A.C.... cudownie (gładko, szybko,,maślanie'') się nakładaja i z bazą utrzymują się przez cały dzień. Ponadto mają niespotykane odcienie i wyjątkową formułę Polecam :)
Uwaga na podróbki!
Odkąd stały się tak bardzo popularne to identycznie wyglądających falsyfikatów w brud.
Ostrzegam i zalecam kupno u sprawdzonych żródeł :)
 
Czy znacie / macie już paletę UD Naked 2 ??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

Urban Decay Naked - opinia / recenzja :)

Cześć :)
Paletowe szaleństwo czas zacząć... najwyższa pora na recenzję kosmetyku, który wstrzasnął rynkiem kosmetycznym i odkąd tylko się pojawił zyskał wielu naśladowców u konkurencyjnych marek.
Mowa tu oczywiście o palecie cieni Naked.
Powstała ona w 2010 roku. Początkowo sprzedawana była ze słynną bazą pod cienie Primer Portion (3,7 ml) i podwójną kredką (z jednej strony czerń w kolorze ,,Zero'' z drugiej brąz ,,Whiskey'').
Po jakimś czasie kredka została zamieniona na syntetyczny pędzelek ,,Karma brush''.
Wewnątrz oprócz najważniejszego czyli zestawu cieni znajduje się wąskie lustereczko ułatwiające ewentualne poprawki (moim zdaniem jest za małe do swobodnego  wykonania makijażu).
Opakowanie bardzo ekskluzywne...z zewnątrz całe wyłożone jest czekolaowym welurem na którym od frontu i na grzbiecie widnieje napis marki czyli Urban Decay.
Przechodząc do cieni to znajduje sie ich 12 sztuk w podłuznym kształcie. Każdy jest o gramaturze 1,3 g.
Wachlarz kolorów od najjaśniejszego do najciemniejszego. Nazwy ułatwiaja ewentualne dokupienie osobno konkretnego koloru.
Przechodząc kolejno do każdego z kolorów (od jaśniejszej strony zaczynając):
  • *Virgin - jasny  chłodny kremowy odcień o satynowym wykończeniu (idealny jako rozświetlacz)
  • *Sin - mrożny szampański metaliczny odcień z odrobiną różu
  • *Naked - matowy średnio beżowy - brąz
  • *Sidecar -.metaliczny jasny brąz z różowym pod tonem (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Buck - matowy ciemno beżowy brąz
  • *Half Baked - metaliczne ciepłe złoto
  • *Smog - metaliczny złoty brąz
  • *Darkhorse - metaliczny głęboki brąz przypominający gorzka czekoladę (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Toasted -  metaliczny średni brąz z odrobiną różowo czerwonych pod tonów.
  • *Hustle - metaliczny brąz w kolorze gorzkiej czekolay z czerwienią w pod tonach.
  • *Creep - matowa czarń  przełamana ciemną szarością (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Gunmetal - metaliczny grafitowy odcień z niebieskim pod tonem (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
Podsumowanie:
Urban Decay Naked to wspaniała paleta o neutralnych odcieniach w brązowej tonacji, która sprawdzi się u większości kobiet na dzień i na wieczór. Cienie mają różne wykończenia tj. matowe, satynowe i metaliczne co sprawia iż jest bardziej ,,elastyczna'' w kreowaniu intrygujących makijaży. Moim zdaniem Urban Decay produkuje najlepsze cienie zaraz po firmie M.A.C.... cudownie (gładko, szybko,,maślanie'') się nakładaja i z bazą utrzymują się przez cały dzień. Ponadto mają niespotykane odcienie i wyjątkową formułę Polecam :)
Uwaga na podróbki!
Odkąd stały się tak bardzo popularne to identycznie wyglądających falsyfikatów w brud.
Ostrzegam i zalecam kupno u sprawdzonych żródeł :)
 
Czy znacie / macie już paletę UD Naked??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

 

 

sobota, 27 grudnia 2014

Keksowy makowiec - przepis

:)
W tym roku na specialne życzenie mojego taty upiekłam ciasto makowe, które jest napakowane bakaliami jak keks, a do tego bardzo aromatyczne i wilgotne za sprawą skórki i soku z pomarańczy. Jego przygotowanie też jest banalnie proste i szybkie wystarczy tylko wszystko ze soba wymieszać i upiec. Zaciekawione to Zapraszam :)
Potrzebne składniki:
  • -3 szklanki mąki pszennej
  • -6 jajek
  • -3/4 szkl. cukru
  • -1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • -kostka masła
  • -szklanka mleka
  • -puszka masy makowej (850 g)
  • -1 pomarańcza (sok + starta skórka)
  • -migdały
  • -orzechy włoskie
  • -żurawina suszona
  • -kandyzowana skórka pomarańczowa
1. Mąkę mieszamy z cukrem i proszkiem do pieczenia.
2. Do miski obok przekładamy masę makową...
.....wbijamy jajka.....
....rozpuszczone masło i mieszamy.
3. Następnie łączymy mączne składniki z makowymi....
....po czym dodajemy sok ze skórką.....
.....i mleko.
4. Do gotowej masy dodajemy bakalie....
.....skórke pomrańczową, orzechy....
....i żurawinę suszoną.
5. Gotowa masę przelewamy do foremki wyłożonej pergaminem.
Ciasto pieczemy w 180 stopniach (góra , dół) przez 1 godz.
Wierch opruszamy cukrem puderem :)
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

Figs & Rouge - Mango / Mandarin - krem do rąk - opinia / recenzja

:)
Najwyższy czas na kolejną propozycję w ,,kremowej''serii czyli Figs & Rouge o zapachu  Mango z Mandarynką.
Inne recenzje:
  • * Soap&Glory - Hand Food -Tu
  • * Neutrogena Formuła Norweska - Tu
  • *L'Occitane - krem do rąk z 20% masłem Shea - Tu

Figs & Rouge to naturalny krem do pielęgnacji dłoni, który ma wiele wspaniałych składników odżywczych.
Skoncentrowana formuła nawilża - wygładza dłonie, skórki i paznokcie.
Zawarte w nim:
*Esencjalne olejki są dla komfortu i odżywienia.
*Algi i żeń-szeń (bogate w witaminy i antyoksydanty) - są dla odnowy i ochrony
*Gliceryna, masło kakaowe i  masło shea - dla silnego nawilżenia i miękkosci
*Skład dla zainteresowanych*
Opakowanie to mała zgrabna tuba z elastycznego plastiku imitującego metal, która mieści w sobie 20 ml. Możemy kupić go również w większej pojemności 80 ml.
Konsystencja bardzo lekka, kremowa, która przy kontakcie ze skórą zmienia postać na wodnistą. Dzięki czemu szybciej się wchłania pozostawiając suchą woskową teksturę.
Podsumowanie:
Figs & Rouge to kosmetyk z wieloma zaletami. Przyjemnie nawilża i wygładza. Muszę przyznać, że bardzo kojarzy mi się z kremem z L'Occitane (opakowanie, formuła) z małym uwzględnieniem, że ten słabiej nawilża. Na pewno  dzisiejszy bohater nie sprawdzi się na bardzo problematycznej skórze. Raczej  przeznaczony jest do codziennego stosowania w ramach pięlęgnaji zapobiegającej wysuszaniu dłoni. Podoba mi sie w nim to, że się nie klei i nie pozostawia tłustej struktury. Zapach intensywny głównie mandarynkowy z lekką prawie niewyczuwalną nuta mango. Mimo iz lubię mocne zapachy to ten mnie troszke przytłacza - odrobinę stuczny, plastikowy. Czy wart swojej ceny ?? nie do końca nie jest zły, ale cudów nie czyni :)
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

Pixi by petra - Beauty Glow Tonic - opinia / recenzja

:)
Czas na kultowy produkt tonizujaco złuszczający do pięgnacji naszej skóry twarzy brytyjskiej marki Pixie by petra.
Pixie Beauty Glow Tonic to bez alkoholowy kosmetyk do każdego rodzaju cery. Ma właściwości oxygenating czyli dotleniające skórę.
Jego skład opiera się na kwasach AHA (a dokładnie na kwasie glikolowym), ktory:
  • - reguluje odnowę komorkową skóry poprzez usunięcie zbędnych zrogowaciałych komórek, dzięki czemu poprawia się koloryt i struktura skóry
  • - poprawia skuteczność działania innych preparatów kosmetycznych; skóra przygotowana kwasami lepiej absorbuje składniki aktywne zawarte w aplikowanych kolejno produktach,
  • - zapewnienia lepsze nawodnienie skóry; ponadto stosowany w większych stężeniach ma dodatkowo wpływ na skórę właściwą przyczyniając się do poprawy produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego
  • - jest pomocny w przypadku przebarwień i niewielkich blizn potrądzikowych
  • - spłyca drobne zmarszczki powierzchniowe i poprawia  elastyczność oraz jędrność skóry
Ten wyjątkowy tonik bogaty jest w naturalne składniki tj. aloes, żeń-szeń, wyciąg z kasztanowca króry stymuluje krążenie, a także wyciąg z oczaru wirginijskiego, który ujędrnia i wygładza.
*skład dla zainteresowanych*
Opakowanie to kwadratowa buteleczka z miękkiego półprzezroczystego plastiku z wygodną pompką, które mieści w sobie 250 ml. To, które przedstawiam na zdjęciach to jeszcze stara wersja....w tym momencie tonik sprzedawany jest w okrągłej przezroczystej butelce z nakrętką (zdjęcie poniżej).
Podsumowanie:
Pixie Beauty Glow Tonic to produkt, który znacząco wpłynął na moją cerę. Nie bez powodu stał się tak popularny....Cudownie odświeża / rożświetla skórę oczyszczając ja z drobnych odstających skórek. Kremy szybciej się wchłaniają, a skóra chroniona jest przed wolnymi rodnikami. Nie pozostawia uczucia ściągnięcia, a wręcz przeciwnie zmiękczenia i rozjaśnia skórę. Podczas jego stosowania warto pamiętać o kremach z filtrem i używaniu poza okresem mocnego słońca (lato wykluczone), ponieważ w takim wypadku działanie kwasu może wyrządzić nam więcej krzywdy niż pożytku. Tonik stosujemy raz dziennie - najlepiej wieczorem po demakijażu. Wystarczy nalać odrobinę na wacik kosmetyczny i przetrzeć skórę. Wady? Cena i zapach przypominający szafę babci - pudrowe mydliny - na szczęście szybko się ulatnia. Polecam!
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

Aromatherapy Associates - Rose Face Mask - opinia / recenzja

Cześć dziewczyny :)
Święta już za nami, ale przysmaki jeszcze pozostały. Wciąż zajadam się piernikiem, bigosem i kapustą z jagłami?? Swoją drogą znacie kapuste z jagłami?? Ja ją uwielbiam nawet bardziej niż bigos...Ale czas wracac na ziemię. Dzisiaj mam dla was moją opinię na temat kosmetyku do pielęgnacji skóry twarzy :)
Aromatherapy Associates Rose Face Mask to kosmetyk do zadań specialnycch o wielu zaletach i wspaniałych właściwościach.
Możemy go nakładać na oczyszczoną skórę twarzy na 15 minut - jak typową maseczkę lub nawet na całą noc zamiast kremu nawilżającego. Ponato świetnie sprawdza sie jako baza pod makijaż, która odżywia i utrzymuje na skórze nasz podkład, róż itp na dłużej - jak  z typowe bazy pod makijaż.
W jego składzie jest kilka interesujących składników m.in.:
  • -sok z liści aloesu
  • -woda różana
  • -sodium hyaluronate - jest to substancja hydrofilowa, która tworzy na powierzchni skóry film, który wiąże wodę. W efekcie ogranicza TEWL, czyli transepidermalną utratę wody i zapewnia odpowiednie nawilżenie. Kondycjonuje skórę , czyli zmiękcza i wygładza.
*skład dla zainteresowanych*
  AQUA (WATER), ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, ROSA CENTIFOLIA FLOWER WATER, SODIUM HYALURONATE, CARBOMER, BENZYL ALCOHOL, DEHYDROACETIC ACID, SODIUM HYDROXIDE, GERANIOL*, CITRONELLOL*. *Natural Essential Oil Contents
Opakowanie to miękka tuba z elastycznego plastiku z twardą nakrętką, która mieści w sobie 50 ml.
Konsystencja lekka żelowa, która łatwo i szybko się wchłania bez pozostawiania lepkiej tekstury.
Podsumowanie:
Aromatherapy Associates Rose Face Mask to zdecydowanie kosmetyk warty uwagi. Jest wielozadaniowy co spodoba się zabieganym kobietom, które nie mają czasu lub wciąż zapominają o standardowych maseczkach, a jednak zależy im na pielgnacji cery.Maska głęboko nawilża, odżywia, zmiększa i przywraca istotną wilgoć skórze. Dzięki czemu mam skórę pełna blasku i witalności ,,jak pupcia niemowlęcia''. :) Jej zapach jest świeży z domunującą wonią róży. To bardzo przyjemny zapach nic w stylu ,,babcinej apaszki'' :) Maseczkę stosuję bardzo często głównie pod makijaż, bo wtedy mam świadomość przedłużenia trwalości makijażu i odżywienia. Wady?? Cena, dostępność mogłabym dodać również pojemność lecz to nie do końca byłaby prawda. Maseczka ma jedynie 50 ml, ale za to jest bardzo wydajna, odrobina wystarczy do nałożenia na całą twarz. Polecam!
 
Pozdrawiam
 
*JOY*