wtorek, 30 grudnia 2014

Urban Decay Naked - opinia / recenzja :)

Cześć :)
Paletowe szaleństwo czas zacząć... najwyższa pora na recenzję kosmetyku, który wstrzasnął rynkiem kosmetycznym i odkąd tylko się pojawił zyskał wielu naśladowców u konkurencyjnych marek.
Mowa tu oczywiście o palecie cieni Naked.
Powstała ona w 2010 roku. Początkowo sprzedawana była ze słynną bazą pod cienie Primer Portion (3,7 ml) i podwójną kredką (z jednej strony czerń w kolorze ,,Zero'' z drugiej brąz ,,Whiskey'').
Po jakimś czasie kredka została zamieniona na syntetyczny pędzelek ,,Karma brush''.
Wewnątrz oprócz najważniejszego czyli zestawu cieni znajduje się wąskie lustereczko ułatwiające ewentualne poprawki (moim zdaniem jest za małe do swobodnego  wykonania makijażu).
Opakowanie bardzo ekskluzywne...z zewnątrz całe wyłożone jest czekolaowym welurem na którym od frontu i na grzbiecie widnieje napis marki czyli Urban Decay.
Przechodząc do cieni to znajduje sie ich 12 sztuk w podłuznym kształcie. Każdy jest o gramaturze 1,3 g.
Wachlarz kolorów od najjaśniejszego do najciemniejszego. Nazwy ułatwiaja ewentualne dokupienie osobno konkretnego koloru.
Przechodząc kolejno do każdego z kolorów (od jaśniejszej strony zaczynając):
  • *Virgin - jasny  chłodny kremowy odcień o satynowym wykończeniu (idealny jako rozświetlacz)
  • *Sin - mrożny szampański metaliczny odcień z odrobiną różu
  • *Naked - matowy średnio beżowy - brąz
  • *Sidecar -.metaliczny jasny brąz z różowym pod tonem (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Buck - matowy ciemno beżowy brąz
  • *Half Baked - metaliczne ciepłe złoto
  • *Smog - metaliczny złoty brąz
  • *Darkhorse - metaliczny głęboki brąz przypominający gorzka czekoladę (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Toasted -  metaliczny średni brąz z odrobiną różowo czerwonych pod tonów.
  • *Hustle - metaliczny brąz w kolorze gorzkiej czekolay z czerwienią w pod tonach.
  • *Creep - matowa czarń  przełamana ciemną szarością (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
  • *Gunmetal - metaliczny grafitowy odcień z niebieskim pod tonem (+ mikroskopijne srebrne drobinki)
Podsumowanie:
Urban Decay Naked to wspaniała paleta o neutralnych odcieniach w brązowej tonacji, która sprawdzi się u większości kobiet na dzień i na wieczór. Cienie mają różne wykończenia tj. matowe, satynowe i metaliczne co sprawia iż jest bardziej ,,elastyczna'' w kreowaniu intrygujących makijaży. Moim zdaniem Urban Decay produkuje najlepsze cienie zaraz po firmie M.A.C.... cudownie (gładko, szybko,,maślanie'') się nakładaja i z bazą utrzymują się przez cały dzień. Ponadto mają niespotykane odcienie i wyjątkową formułę Polecam :)
Uwaga na podróbki!
Odkąd stały się tak bardzo popularne to identycznie wyglądających falsyfikatów w brud.
Ostrzegam i zalecam kupno u sprawdzonych żródeł :)
 
Czy znacie / macie już paletę UD Naked??
 
Pozdrawiam
 
*JOY*

 

 

6 komentarzy:

  1. Od wczoraj mam 2 jestem zakochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluję I życze miłego długiego uzytkowania ;)

      Usuń
  2. Ja od niedawna mam trójeczkę, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba przyznac ze producenci spisali sie :)

      Usuń
  3. Ja skusiłam się na 3, niestety zaraz wyjeżdżam z domu a kurier nie zdążył z nią dotrzeć więc poczekam sobie co najmniej tydzień zanim się do niej dorwę :( Ale pozostałe też mnie kuszą więc może kiedyś i na nie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuu... coz za pech, ale lepiej pozno niz wcale :)

      Usuń