wtorek, 26 sierpnia 2014

Maybelline Dream Matte Powder - opinia / recenzja

Kilka słów o marce…
Maybelline to firma kosmetyczna, którą założył chemik z Nowego Jorku - Thomas L. Williams w 1915 roku. 
Jego siostra Maybel była jego inspiracją przy tworzeniu pierwszego produktu jak i nazwy marki.
Maskara, która była jego debiutem miała podkreślić jej rzęsy i nadać im czarującej głębi. Owy tusz do rzęs wykonany był z pyłu węglowego i wazeliny.
W tamtych czasach maskary różniły się od tych, które teraz możemy dostać w drogeriach (były w kamieniu do samodzielnego rozcieńczania). Cała transformacja i unowocześnianie trwało wiele lat, dopiero w 1960 roku Maybelline wprowadzło  na rynek maskary na bazie wody. To był tusz do rzęs w spirali Ultra Lash.
Maybelline Dream Matte Powder to bardzo lekki w konsystencji puder do wykończenia makijażu / zmatowienia twarzy.
Wspaniale łączy się z naszą skóra pozostawiając praktycznie niewidoczny satynowy i bardzo naturalny wygląd twarzy.
Nadaje się do każdego typu cery z tym uwzględnieniem, że skóra mieszana i tłusta będzie wymagała częstszego przypudrowania niż sucha i normalna.
 
*skład dla zainteresowanych*
Puder występuje w 5 odcieniach. Mój obecnie używany to 03 Golden Beige.
Jak możecie zaobserwować na zdjęciu wyżej bardzo lubię ten produkt. Dowodem jest prawie wykończony poprzedni puder, który nie miał ze mną łatwo.
W oczy od razu rzuca się inny odcień nowego kosmetyku….niestety nie widać jaki bo odpadła mi dolna część puderniczki na której była naklejka z nazwą i numerem - upsss…..
Mimo widocznej różnicy w opakowaniu puder rozprowadzony na twarzy jest delikatny i 
lekki jak mgiełka niczym produkt transparentny dzięki czemu oba kolory się u mnie sprawdziły.
Ciekawostka:
Hasło ,,Może to jej urok, może to Maybelline'' pierwszy raz pojawiło się w reklamie dopiero w 1991 roku.
Wracając do opakowania to toporny, twardy plastik, który mieści w sobie 9 g produktu, gąbeczkę i lusterko….
Pierwszy puder (jak już wcześniej wspomniałam) rozpadł się na pół i gąbeczka się rozwarstwiła - nie wiem czy był to przypadek i trafił mi się trefny model czy z każdym opakowaniem dzieje się to samo ….. jak do tej pory w nowym nic takiego mi się nie przydarzyło.
Podsumowanie:
Maybelline Dream Matte Powder to wspaniały kosmetyk za niezłą cenę.  Na twarzy wygląda bardzo przyzwoicie, a raczej nie wygląda bo go nie widać :) Cudownie stapia się ze skórą nie powodując ciężkiej pudrowej struktury typu maski czy tzw. ( z ang. ) ,,Cakey face''. Nie utrzymuje się przez cały dzień - po 3 - 4 godz moja skóra mieszana wymaga przypudrowania. Mimo to jest bardzo drobno zmielony,  niesłychanie wydajny, nie podkreśla suchych skórek i nie zapycha porów. To jest moje kolejne opakowanie (w poprzednim ukazało się denko, dlatego tą końcówkę już wyrzuciłam i od pewnego czasu używam świeżego/nowego pudru ) - to że wróciłam ponownie do niego mówi samo przez się.  Wadą jest głównie opakowanie, ale przecież liczy się zawartość, dlatego) Polecam !

Pozdrawiam

*JOY*



4 komentarze:

  1. nie miałam go, aktualnie mam stay matt i niestety zaczynam się po nim świecić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stay matt nie używałam - dobrze wiedziec

      Usuń
  2. Jest super! Uwielbiam go i sprawdza mi się nawet lepiej niż osławiony stay matt z Rimmel:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie miałam stay matt wiec nie mam porównania :)) - jak widac opinie podzielone :)

      Usuń